Kazimierz Ożga znów zabrzmiał w Tarnowie

Kazimierz Ożga znów zabrzmiał w Tarnowie

Są artyści, których nie da się zamknąć w kilku datach, tytułach piosenek i biograficznych hasłach. Ich obecność zostaje w pamięci ludzi, z którymi pracowali, w opowieściach przyjaciół, a czasem po prostu w muzyce. Wystarczy kilka pierwszych dźwięków, by po latach znów stali się bliscy.

Taki był wieczór poświęcony Kazimierzowi Ożdze, który odbył się w Centrum Sztuki Mościce w ramach VI Festiwalu „Tarnowianie”. „Kazimierz Ożga – artysta totalny” połączył film, muzykę, wspomnienia i wystawę jego prac.

Jednym z ważnych punktów programu był dokument Krzysztofa Borowca „Hyrni – muzyczni prekursorzy”. Film przypomniał historię zespołu, który w pierwszej połowie lat 60. połączył big-beat z folklorem. Dziś takie zestawienie może wydawać się naturalne, wtedy było odważnym i nowatorskim pomysłem.

Hyrni byli jednym z artystycznych projektów Ożgi. W ich historii dobrze widać jego potrzebę poszukiwania nowych form i muzycznych połączeń.

Po projekcji przyszedł czas na koncert „Tribute to Kazimierz Ożga”. Kompozycje wykonywane przed laty przez Hyrnych, artystów kabaretu Osesek czy siostry Śmietanówny powróciły w nowych aranżacjach Bartka Szułakiewicza.

Na scenie pojawili się tarnowscy muzycy, Chór i Orkiestra Rondine, zespół Te Fajne Dziewczyny oraz soliści: Łukasz Gaj, Ewelina Szybilska, Ewa Siembida i Joanna Zaucha.

Nie była to próba odtworzenia dawnego brzmienia. Znane kompozycje otrzymały nowe aranżacje i zostały odczytane na nowo przez współczesnych artystów. Muzyka sprzed dziesięcioleci zabrzmiała więc nie jak eksponat, lecz jak coś wciąż żywego.

Kazimierz Ożga urodził się 22 października 1931 roku w Tarnowie-Mościcach, zmarł 9 sierpnia 1982 roku w Oslo. Był kompozytorem, muzykiem, aranżerem, autorem tekstów, tłumaczem, rysownikiem i malarzem. Napisał niemal dwieście piosenek.

Na początku lat 60. należał do najważniejszych osobowości tarnowskiej estrady. Stworzył kabaret Osesek, prowadził kwartet jazzowy, założył Zespół Pieśni i Tańca „Świerczkowiacy”, a później stanął na czele Hyrnych. Po wyjeździe do Norwegii związał się z Den Norske Opera w Oslo, gdzie komponował muzykę baletową.

Jedną z mniej znanych odsłon jego twórczości przypomniała wystawa norweskich karykatur. Ożga wykonywał je piórkiem, portretując muzyków orkiestry Opery i Baletu Narodowego w Oslo. Kazek — jak nazywano go w Norwegii — najwyraźniej potrafił znaleźć sobie zajęcie wszędzie.

Festiwalowy wieczór był spotkaniem różnych pokoleń. Dla jednych oznaczał powrót do własnych wspomnień, dla innych — pierwsze spotkanie z twórczością artysty, który na trwałe zapisał się w historii Tarnowa.

Ożga pozostawił po sobie nie tylko niemal dwieście piosenek, ale także ślad w ludziach i w tarnowskiej kulturze co podkreślili w rozmowie Monika Faron i Krzysztof Borowiec.

Tego wieczoru jego nazwisko nie było tylko wspomnieniem. Znów zabrzmiała jego muzyka. I może właśnie tak najlepiej pamięta się artystów — pozwalając ich dziełom nadal żyć.

Tekst: Lidia Jaźwińska

Foto; Przemysław Sroka

« z 2 »

Share this content: