Wczytywanie teraz

Nie chodzi o komfort rozmowy. Chodzi o zdolność pozostania w relacji

Nie chodzi o komfort rozmowy. Chodzi o zdolność pozostania w relacji

W programie „Autentyczni” nie zawsze jest bezpiecznie. Nie zawsze jest miło. Bywa cicho, bywa niezręcznie, bywa zbyt głośno. Ale właśnie dlatego ten format działa. Odcinki z Agnieszką Chylińską i Maciejem Maleńczukiem pokazują, że autentyczność nie polega na zgodzie ani na komforcie rozmowy. Polega na zdolności pozostania w relacji — także wtedy, gdy pojawia się napięcie, niezgoda albo cisza.

Dla uczestników Fundacji Rozwoju Edukacji, Pracy i Integracji to nie jest telewizyjna przygoda. To trening obecności w świecie, który rzadko dopasowuje się do czyjejkolwiek wrażliwości.

Autentyczność jako ryzyko, nie jako hasło

Program „Autentyczni” od początku wyróżnia się na tle telewizyjnych formatów rozmów. Nie dlatego, że zaprasza znane nazwiska — te pojawiają się w wielu programach. Jego odmienność polega na tym, kto zadaje pytania. Rozmowy prowadzą osoby neuroróżnorodne — uczestnicy Fundacji Rozwoju Edukacji, Pracy i Integracji. Nie w roli „bohaterów odcinka”, nie jako ilustracja narracji o inkluzywności, lecz jako pełnoprawni rozmówcy.

Autentyczność w tym programie nie jest deklaracją ani stylistyką. Jest ryzykiem. Ryzykiem zadania pytania, które nie zostało „wygładzone”. Ryzykiem ciszy. Ryzykiem odpowiedzi, która nie przynosi ukojenia. To przesunięcie punktu ciężkości — z komfortu widza na prawdziwe spotkanie — sprawia, że „Autentyczni” nie są programem łatwym, ale są programem uczciwym.

„Siać na spalonej ziemi”. Spokój, który uczy obecności

Odcinek z udziałem Agnieszki Chylińskiej miał spokojny rytm, a jednocześnie dotykał spraw fundamentalnych. Rozmowę w znacznej mierze prowadził Wojciech Gibała — pytając o cierpienie, o pretensje do Boga, o doświadczenie bycia niezrozumianym.

Chylińska mówiła o drodze od pytania „dlaczego ja?” do skupienia się na tym, co możliwe tu i teraz. Metafora „siania na spalonej ziemi” stała się jednym z kluczowych momentów rozmowy. Sukces — podkreślała — nie polega na działaniu w idealnych warunkach, lecz na podejmowaniu wysiłku wtedy, gdy wszystko wydaje się trudne i niepewne.

Wątek neuroróżnorodności pojawił się naturalnie. Wojciech Gibała mówił o byciu w spektrum autyzmu, o długim uczeniu się norm społecznych, o niezrozumieniu. Odpowiedź Chylińskiej była pozbawiona dydaktyzmu. Nie proponowała recept. Powiedziała po prostu: „Bądź”. Bez instrukcji. Bez ocen. Bez dostosowywania się do cudzych oczekiwań.

To zdanie — pozornie proste — stało się osią całego odcinka. Pokazało, że relacja wspierająca zaczyna się nie od naprawiania, lecz od obecności.

To, czego nie było w emisji. Mikrogesty i cisza po nagraniu

Najbardziej znaczący moment wydarzył się już po zakończeniu nagrania. Edward Lusztyn, uczestnik Fundacji, nie zdążył zadać swojego pytania. Był wyraźnie poruszony. Agnieszka Chylińska podeszła do niego, zapytała, co się stało, uklękła obok i poprosiła o kartkę z pytaniami.

Przeczytała je uważnie. Zapytała, czy przygotował je sam. Odpowiedziała na wszystkie. Bez pośpiechu. Bez kamer. Ten gest nie był elementem scenariusza ani formatu. Był czystą relacją. Dla uczestników stał się potwierdzeniem, że ich głos ma znaczenie także wtedy, gdy nie mieści się w czasie antenowym.

To właśnie takie momenty — niewyemitowane, pozornie drobne — budują sens programu równie mocno jak rozmowy oglądane przez widzów.

Napięcie jako kompetencja. Spotkanie z Maciejem Maleńczukiem

Odcinek z udziałem Macieja Maleńczuka miał zupełnie inną energię. Był ostrzejszy, bardziej konfrontacyjny, momentami niewygodny. Pojawiły się pytania o religię, światopogląd, pacyfizm, męskość i granice wolności słowa. Nie wszystkie odpowiedzi budziły akceptację.

Dla części uczestników było to doświadczenie trudne. Wojciech Gibała mówił po emisji o zbulwersowaniu językiem gościa. Inni zwracali uwagę na sprzeczność jego postawy — momenty refleksji przeplatały się z brutalną dosadnością.

Ten odcinek pokazał jednak inną, równie istotną kompetencję relacyjną: zdolność pozostania w rozmowie mimo napięcia. Nazwania własnego dyskomfortu. Odróżnienia krytyki poglądów od krytyki osoby. To umiejętności potrzebne w życiu społecznym i zawodowym — nie tylko w telewizji.

Ciche głosy, które budują całość

W programie wystąpili także Justyna Pałka, Michał Misiewicz, Dawid Nieć, Krzysztof Mitera, Kamil Cedrowski i Edward Lusztyn. Ich wypowiedzi są skromne, często krótkie. Nie dominują rozmowy. Ale to właśnie one nadają całości ton.

Michał mówi o rozwoju i uczeniu się nowych rzeczy. Dawid podkreśla wagę dostępności rozumianej jako codzienność, a nie hasło. Justyna zwraca uwagę na relacje i ich ciągłość. Kamil opowiada o dyscyplinie i emocjach, które pojawiają się nagle i intensywnie. Edward mówi o potrzebie bycia wysłuchanym.

Każdy z tych głosów wnosi do programu fragment świata, który rzadko trafia do prime time’u.

Proces, który widać z bliska. Perspektywa Marzeny Szewczyk

Marzena Szewczyk, osoba towarzysząca uczestnikom, podkreśla, że „Autentyczni” są procesem. Z odcinka na odcinek widać zmiany: większą pewność siebie, lepszą współpracę, większą uważność na innych.

Uczestnicy uczą się pracy w grupie, odpowiedzialności i proszenia o pomoc. Na początku byli skupieni głównie na sobie. Z czasem zaczęli dostrzegać różnice w stylach komunikacji i je szanować. To, co wcześniej wywoływało frustrację, przestaje przeszkadzać.

Autentyczność jako metoda aktywizacji

Dr Tomasz Eliasz Wardzała, prezes zarządu Fundacji REPI, podkreśla, że kluczowe jest wejście uczestników w rolę pełnoprawnych rozmówców. Samodzielnie formułują pytania, kontrolują tempo rozmowy i mierzą się z realnymi emocjami.

W odcinku z Agnieszką Chylińską ważny był wątek odpowiedzialności i decyzji podejmowanych „tu i teraz”. W odcinku z Maciejem Maleńczukiem — doświadczenie rozmowy trudnej. To nie telewizyjna przygoda, lecz trening realnych kompetencji społecznych: obecności, granic i relacji.

Pozostać w relacji

Między spokojem Agnieszki Chylińskiej a ostrą bezkompromisowością Macieja Maleńczuka rozciąga się przestrzeń, w której najważniejsze jest spotkanie. Nieidealne. Czasem trudne. Zawsze prawdziwe.

„Po prostu bądź” nie jest sloganem programu. Jest jego praktyką. I być może najważniejszą lekcją, jaką „Autentyczni” oferują widzom.

Autor: Tomasz E. Wardzała, Fundacja REPI

Share this content:

Opublikuj komentarz