Paweł Piszczek „Smaki Tarnowa”

Paweł Piszczek „Smaki Tarnowa”

Teatr Ludwika Solskiego w Tarnowie, Duża Scena. „Smaki Tarnowa i Paweł Piszczek”. Miało być spotkanie autorskie, a wyszła prawdziwa „petarda” – używając ulubionego słowa Pawła Piszczka. Była muzyka, wspomnienia, opowieści o dawnym Tarnowie, kulinarne historie, wino, degustacja i przede wszystkim świetna zabawa.

Paweł Piszczek i Winczura stworzyli duet, który od pierwszych chwil nadał wydarzeniu tempo i lekkość, a Jerzy Pal wspaniale dopełnił tę teatralną układankę. Była też muzyka Con Affetto, która dodała całości elegancji i wyjątkowego klimatu.

I właśnie o to chodziło. Nie o kolejne spotkanie autorskie według schematu: pytanie – odpowiedź – pytanie – odpowiedź.

„Smaki Tarnowa” to nie tylko książka o jedzeniu. To podróż w czasie – przez miejsca, lokale, potrawy i ludzi, którzy tworzyli gastronomiczną mapę miasta. To historia Tarnowa zapisana smakami, recepturami, fotografiami i wspomnieniami. Dzisiaj wiele z tych miejsc już nie istnieje. Pozostały po nich historie, fotografie, anegdoty i smaki przechowywane w pamięci tarnowian.

Paweł Piszczek postanowił je ocalić.

Dzięki książce można wrócić do Tarnowa sprzed lat – do miejsc, gdzie jadło się coś dobrego, prostego, swojskiego. To podróż po starej gastronomii miasta, ale także po jego pamięci. Jak czytamy we wstępie, jest to historia „wielokulturowego, tolerancyjnego, otwartego Tarnowa”. I właśnie dlatego książka jest czymś więcej niż kulinarnym albumem. Opowiada o mieście, które zmienia się, ale którego przeszłość wciąż jest obecna.

Opowieść o smakach Tarnowa nie mogła obyć się bez wina. Pojawiło się wino z winiarskiego regionu Doliny Dunajca i Białej, a także pierwsze wino z Winnicy Tarnowskiej. Była opowieść o nim i degustacja.

Przygotowano również trzy specjalne butelki tarnowskiego wina.

Pierwsza trafiła do Prezydenta Miasta Tarnowa Jakuba Kwaśnego z życzeniem, aby właśnie nią wznieść toast w 2030 roku, podczas obchodów 700-lecia Tarnowa. Drugą otrzymał Wicemarszałek Małopolski Ryszard Pagacz – również z myślą o tym wyjątkowym jubileuszu. Trzecia została wylicytowana i trafiła do jednego z uczestników wydarzenia.

To był piękny symbol: historia miasta nie musi być wyłącznie wspominaniem tego, co minęło. Można ją również tworzyć tu i teraz.

Czy spotkanie autorskie musi być nudne?

Tarnowskie wydarzenie odpowiedziało na to pytanie najlepiej:

Nie musi.

Spotkanie z autorem może być rozmową, muzyką, żartem, wspomnieniem, degustacją i lekcją historii jednocześnie. Może sprawić, że książka przestaje być przedmiotem leżącym na półce, a zaczyna żyć. „Smaki Tarnowa” dostały więc coś więcej niż klasyczną promocję. Dostały swoją własną scenę.

A to, że sala Teatru Ludwika Solskiego wypełniła się do ostatniego miejsca, to najlepszy dowód na to, że publiczność chce wydarzeń przygotowanych z pomysłem, klasą i energią.

Bo można promować książkę, rozmawiając o niej przez godzinę. Można też sprawić, że przez tę godzinę publiczność zobaczy, usłyszy, poczuje i posmakuje jej świata. Pawłowi Piszczkowi udało się zrobić to drugie. I dlatego ten wieczór był czymś więcej niż spotkaniem autorskim. Był opowieścią o mieście, które ma swoje smaki, zapachy, kolory, wspomnienia i ludzi.

Tarnów, o którym można przeczytać. Zobaczyć. Wspomnieć, a dzięki Pawłowi Piszczkowi – także posmakować.

Tekst/foto: Lidia Jaźwińska

« z 3 »

Share this content: