23 lutego. Przestań mówić: „Weź się w garść”.
23 lutego – Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Data w kalendarzu. Jedna z wielu. Między Dniem Kota a Dniem Pizzy. A jednak dotyczy czegoś, co potrafi odebrać człowiekowi smak wszystkiego.
Depresja nie hałasuje. Nie zawsze płacze. Często wstaje rano, robi kanapki dzieciom, idzie do pracy, odbiera telefony i odpowiada: „U mnie w porządku”. Depresja potrafi mieć zadbane włosy i uśmiech do zdjęcia. Potrafi mieć świadectwo z czerwonym paskiem albo stanowisko kierownicze.
A potem wieczorem mówi do człowieka:
„Jesteś bezwartościowy.”
„I tak nikogo nie obchodzisz.”
„To nie ma sensu.”
Według Światowa Organizacja Zdrowia depresja jest jedną z najczęściej występujących chorób na świecie. Chorobą – nie fanaberią, nie modą, nie „wymysłem naszych czasów”. Chorobą, która może dotknąć dziecko, nastolatka, dorosłego, seniora. I często dotyka po cichu.
Najłatwiej powiedzieć: „Kiedyś ludzie nie mieli depresji”. Mieli. Tylko mówili, że ktoś jest „dziwny”, „leniwy”, „nadwrażliwy” albo „niezrównoważony”. I zamykali temat.
Dziś wiemy więcej. A mimo to wciąż zbyt często reagujemy jak dawniej.
Dziecko przestaje się bawić – mówimy: „Wymyśla”.
Nastolatek zamyka się w pokoju – mówimy: „Bunt”.
Dorosły mówi, że nie ma siły żyć – mówimy: „Przesadza”.
A może to nie bunt. Nie lenistwo. Nie dramatyzowanie. Może to wołanie o pomoc.
Depresja nie zawsze wygląda jak smutek. Czasem jest rozdrażnieniem. Czasem bezsennością. Czasem milczeniem przy rodzinnym stole. Czasem perfekcjonizmem, który ma przykryć poczucie, że jest się „nie dość”.
Najbardziej boli to, że człowiek w depresji często zaczyna wierzyć, że jest problemem. Że zawodzi. Że powinien „ogarnąć się”. Że inni mają gorzej. A przecież nie porównujemy złamanych nóg. Nie mówimy: „Twoje złamanie jest mniej ważne niż jego”. Dlaczego więc porównujemy cierpienie psychiczne?
23 lutego to nie jest dzień statystyk. To dzień ludzi.Tych, którzy walczą codziennie, choć nikt nie widzi ich bitwy. Tych, którzy przyszli do pracy, choć w środku wszystko krzyczało, by zostać pod kołdrą. Tych, którzy uśmiechnęli się do dziecka, choć sami czuli pustkę.
To także dzień nas – świadków. Bo może nie jesteśmy w stanie wyleczyć depresji bliskiej osoby.
Ale możemy nie pogłębiać jej samotności.
Możemy zamiast:
„Inni mają gorzej”
powiedzieć:
„Widzę, że cierpisz.”
Możemy zamiast:
„Przestań się nad sobą użalać”
powiedzieć:
„Jestem przy Tobie.”
Możemy zamiast odtrącać – zostać.
Depresja to często ciche SOS. Nie o uwagę. O godne życie. O prawo do bycia słabym bez bycia odrzuconym. O prawo do leczenia bez wstydu.
Bo każdy zasługuje na życie z poczuciem sensu. Dziecko, które jeszcze nie rozumie, co się z nim dzieje.
Nastolatek, który boi się, że nikt go nie potraktuje poważnie. Dorosły, który wstydzi się przyznać, że nie daje rady.
23 lutego to dobry moment, żeby przestać mówić: „Weź się w garść”. A zacząć mówić: „Podaj mi rękę”. Czasem to naprawdę wystarczy, by ktoś został z nami jeszcze jeden dzień. A czasem – by został na całe życie.
Autor: Lidia Jaźwińska
Foto ilustracyjne: Freepik
Share this content:



Opublikuj komentarz