JAN GOMOŁA – POZOSTANIE W NASZYCH FOTOGRAFIACH I PAMIĘCI

JAN GOMOŁA – POZOSTANIE W NASZYCH FOTOGRAFIACH I PAMIĘCI

Z ogromnym żalem przyjęłam wiadomość o śmierci Jana Gomoły – znakomitego fotografa, pedagoga, nauczyciela, człowieka niezwykłej wrażliwości i jednego z tych, którzy przez lata tworzyli fotograficzny obraz Tarnowa.

Jeszcze trzy lata temu pisałam o Nim w cyklu „Osobowości Tarnowa”. Pisałam wtedy o artyście, który od lat z uwagą i niezwykłą konsekwencją utrwalał zmieniające się miasto. O człowieku, który potrafił patrzeć na Tarnów bez zbędnej kokieterii, bez efektownych gestów, za to z prawdą, pokorą i własnym, niepowtarzalnym spojrzeniem.

Jego fotografie były czymś więcej niż zatrzymanym obrazem. Były zapisem czasu, ludzi, miejsc i emocji. W jego twórczości odnajdywaliśmy architekturę, reportaż, fotografię kreacyjną, ale przede wszystkim – wrażliwość na świat i umiejętność dostrzegania tego, co dla innych mogło pozostać niezauważone.

Jan Gomoła nie szukał rozgłosu. Nie potrzebował fajerwerków. Wierzył, że wartość człowieka i jego pracy mierzy się tym, co po nim pozostaje. Tym, co można przekazać następnym pokoleniom. Tym, co zapisuje się w pamięci.

I właśnie to pozostawił.

Tysiące obrazów Tarnowa – tego, który już się zmienił, i tego, który dzięki Jego fotografiom nadal będzie można odnajdywać. Pozostawił także wiedzę, doświadczenie i lekcję patrzenia na świat. Uczył, że fotografia wymaga nie tylko sprawnego oka, ale przede wszystkim wrażliwości, spostrzegawczości, pokory i otwartości.

Dzisiaj, kiedy przychodzi nam Go pożegnać, szczególnie mocno brzmią słowa, które napisałam wtedy: „sens i wartość tkwią w efektach, w tym, co udaje się artyście przekazać kolejnym pokoleniom, co przetrwa i pozostanie w naszej pamięci”.

Panie Janie, Pana fotografie pozostaną.

Pozostanie w nich Tarnów, który Pan tak uważnie obserwował. Pozostaną ludzie i miejsca, które Pan zatrzymał w kadrze. Pozostanie Pańska „poezja obrazów bez słów”.

I pozostanie pamięć o Człowieku, który potrafił patrzeć.

Dziękuję za te obrazy, za tę wrażliwość i za zapisany przez Pana kawałek historii naszego miasta.

Lidia Jaźwińska

Foto: Lidia Jaźwińska/archiwum KADRU

Share this content: